Friday, 11 October 2013






Na komputerze uzbieralo sie juz troche zdjec z ostatniego wypadu do parku, ale jakos wiecznie czasu brak aby je dodac. To byl jak dla nas najpracowitrzy tydzien od dluzszego czasu. Nadgodzin w pracy robic niecierpie, bo wole ten czas spedzic z Kuba. Sa jednak w zyciu takie sytuacje dla ktorych dla dobra sprawy poswiecic sie potrafie, a jak juz wezme sprawy w swoje rece, to szkoda mi kazdego kto stoi mi na drodze, bo jak sie dostosowac nie potrafi to iskry leca. Wszystko oczywiscie dla dobra sprawy... :) W tym tygodniu byly 3 wazne audyty, nadgodziny, co za tym idzie: plany, przygotowania, ciezka praca, zjedzone nerwy, kilka siwych wlosow i na samym koncu wspaniale rezultaty! Czuje sie jakbym dokonala niemozliwego. Poradzilam sobie mimo tego, ze w tym samym czsie zastepowalam mojego supervisera i wykonywalam pod jego nieobecnosc jego obowiazki, jak i obowiazki kolegi ktory rowniez zrobil sobie 2-tygodniowe wakacje. Dzisiejsza audyta przeszla nasze najsmielsze oczekiwania. W zeszlym roku pod moja nieobecnosc (bylam na urlopie macierzynskim) wyniki nie byly za ciekawe: 1 major nonconformance, 13 minor nonconformances, 7 recommendations. W tym roku : 0 major, 1 minor, 5 recommendations i podziekowania od szefa. 
Fantastycznie jest po takim tygodniu wrocic do domu z usmiechem na twarzy, wtulic sie w ramiona meza, poczytac Kubie ksiazeczke na dobranoc i z sercem przepelnionym szczesciem oczekiwac soboty. 





















9 komentarze: