Wednesday, 20 May 2015


Usypianie dzieci może się okazać jedną z największych zmór rodziców i jedną z technik która jednak opanowana do perfekcji wpływa na jakość rodzinnego życia. Powiem szczerze, że słyszałam już chyba z tysiąc sposobów usypiania począwszy od biegania po domu i kołysania dziecka w wózku, usypiania dziecka przy zapalnym telewizorze, pozwalanie dziecku na wyszalenie się do późnych godzin nocnych żeby się wymęczyło i  około 2 nad ranem padło, spanie z rodzicami do czasu kiedy dziecko samo zrozumie, że tak to nie powinno wyglądać, lulanie w rytm klasycznej muzyki lub kółeczka samochodem po osiedlu. My od początku stwierdziliśmy, że nie mamy zamiaru przechodzić przez piekło i konsekwentnie trzymaliśmy się ustalonych przez nas zasad. Nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie wychowania. Nie czytaliśmy tysiąca książek, a skupiliśmy się na jednej poradzie z książki NHS którą dostaliśmy na starcie ciąży. Rada sprawdziła się w 100%  i teraz jesteśmy najszczęśliwszymi i najmniej zestresowanymi rodzicami pod słońcem. 
Cały trik polega na wprowadzeniu w domu odpowiedniej rutyny, którą stosujemy codziennie. Wieczorny rytuał rozpoczynamy od wyciszania. W domu przyciemniamy światła i wyłączamy muzykę. Zamiast aktywnej zabawy preferujemy układanie puzzli lub kolorowanie. Szykujemy ciepłą, relaksacyjną kąpiel przy użyciu Johnsons Baby Bedtime Bath, który wspomaga spokojny sen dziecka. Po kąpieli czytamy wybrane przez Kubusia książki i wypijamy szklankę mleka. Już przed czytaniem umawiamy się, i tłumaczymy że po przeczytaniu trzeba już iść spać bo jest późno. Potem wystarczy że zapewnimy go o tym, że jesteśmy w pokoju obok lub na dole, wycałujemy i wyściskamy na dobranoc i wychodzimy z pokoju. Kładziemy go spać około godziny 19:30, więc resztę wieczoru mamy dla siebie. Kubuś tak przyzwyczaił się do rutyny, że nie stwarza żadnych oporów i z uśmiechem na buźce kładzie się spać wtulony w swojego ulubionego misia.  










Szlafrok - Peacocks
Pościel - KALAMATI
Książki - Ulica czereśniowa - Rotraut Susanne Berner

5 komentarze:

  1. U nas zawsze działało (nie licząc pierwszego syna) puszczanie muzyki, całus i przykrycie kołderką...Przy Niko mąż go przyzwyczaił, że siedział przy nim ale zdazyłam już to wyplewić i usyna sam...I własciwie żadnych innych rytuałów nie ma

    ReplyDelete
  2. Rytuał jest najważniejszy....zawsze, ale to zawsze ten sam schemat i ta sama godzina - pojawiaja się okresy buntu a wtedy nie wolno odpuszczać - starszy synek zasypia w 5 min /wcześniej jest czas wyciszenia ok 1 godziny/, liluńka mi się troszke buntuje, ale zasypia w 15 min :))) rytuał!

    ReplyDelete
  3. u nas chyba podobnie choć teraz chłopaki wybierają albo czytanie przez mamę bajek albo bajki słuchane przez wieże wifi. Areczek jeszcze potrzebuje światełka do zaśnięcia więc mamy rybki niewielką lampkę w której przepływają rybki. Areczek szybko zasypia więc gaszę światełko i Wychodzę z pokoju bo Mateuszek już duży chłopczyk zasypia sam.

    ReplyDelete
  4. U nas dlugo walczylismy z Bi, bo maz nauczyl ja, ze kladl sie z nia do lozka, zeby zasnela. Na szczescie, kiedy tata stwierdzil, ze czas z tym skonczyc, dosc szybko zaakceptowala zmiany. Obecnie po kolacji wlaczamy dzieciom bajeczke, potem do lazienki na mycie, ksiazeczka w lozku, czasem jakas kolysanka i do spania. Czasem jedno albo drugie marudzi, a to piciu, a to posiedz ze mna, ale staramy sie ucinac to w zarodku. ;)
    Najbardziej dobija mnie kiedy tatus zamiast po kolacji dac dzieciom usiasc spokojnie przy bajce, zaczyna dzikie gonitwy po domu, albo zabawy w podrzucanie badz samoloty. A Potworki potem oczy jak 5 zloty i zamiast sluchac ksiazeczki, skacza mi po lozku. :/

    ReplyDelete
  5. My też mamy rytuał, to się najlepiej sprawdza, oczywiście kiedy pojawia się drugi członek rodziny w wersji mini niektóre zasady stają na głowie ale i ten nowy bohater szybko się wpisuje w rytm dnia i nocy :)

    ReplyDelete