Thursday, 26 September 2013







J.J. ma w przedszkolu nowego przyjaciela o imieniu Arian. Niby normalny dzien w przedszkolu, a jednak o niebo lepszy kiedy ma sie ta bratnia dusze, ktora rozumie nas jak nikt inny. Z przyjacielem zwykla rozmowa przez telefon "halo, halo, bye, bye" jest swietna zabawa. Wyscigi pchaczami wywoluja takie emocje, ze buzka smieje sie od samego biegania, a po wysilku fizycznym mozna sie z przyjacielem zrelaksowac na dywanie fikajac nogami. Z przyjacielem nawet drzemka jest duzo przyjemniejsza, bo sny wypelnione sa zabawami i figlami w przedszkolu. 
J.J. ma ostatnio bzika na punkcie Arian. Jego stary przyjaciel Alfie odszedl w zapomnienie i godzinami moze opowiadac hisorie: "Arian, Arian, Arian". Zaraz po przyjsciu do przedszkola lapia za chodziki i dawaj, biegaja tak jak sie tylko szybko da, a mama i tata odchodza w zapomnienie. Kiedy Arian idzie sie zdrzemnac, to J.J. szuka go po calym przedszkolu pytajac o niego panie przedszkolanki. Po znalezieniu zguby kladzie sie obok niego i zasypia. Po przebudzeniu jak Arian zniknie, to zaczynaja sie poszukiwania i rozpaczliwe wolanie, aby po chwili usciskac z radosci przyjaciela. Od tak sobie, za ta piekna bezinteresowna przyjazn. 






Pewnie sobie pomyslicie, ze mam bzika, bo o tej porze roku sadze drzewka. Niestety wszystkie roslinki mi poschly podczas naszych dlugich wakacji, bo nie mial ich kto w te upaly podlewac. Musialam wiec zakupic nowe, zeby rozweselic troche drzwi wejsciowe. 





7 komentarze:

  1. Jakiego zaradnego pomocnika macie.

    ReplyDelete
  2. Takie dziecięce przyjaźnie mają moc. Mały ogrodnik Wam rośnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja z moja pierwsza przyjaciolka z przedszkola przyjaznie sie do dzisiaj.

      Delete
  3. takie przedszkolne przyjaźnie są super :) bratnie dusze :)

    ReplyDelete
  4. Nieźle jak na takiego malucha, taka przyjaźń w tym wieku to raczej coś szczególnego, bo wiadomo najlepsi są rodzice....

    ReplyDelete