Friday, 23 January 2015


Powróciliśmy po urlopie i wspaniałym Irlandzko-Japońskim weselu. Wspomnienia zostaną już na zawsze, a zdjęcia jakie udało nam się zrobić, będą nam o tym miłym wydarzeniu tylko przypominać. JJ jak zwykle skradł serca wszystkich biesiadników swoją przebojowością, energią, entuzjazmem i poczuciem humoru. Byłam z niego dumna jak paw. Obtańczył prawie wszystkie panny, które biegały za nim po całej sali, a jednej z nich podarował kwiatka. W barze sam zamawiał swoje napoje i za nie płacił, a w photo booth narobili z kuzynami tyle zdjęć, że wypełnili nimi prawie cały album (zdjęcia dostępne TUTAJ). Z wujkami i ich kolegami również złapał wspólny język. Chodząc po sali jak boss przybijał wszystkim piątki i pokazywał wystawionego w górę kciuka. Na zabawie wytrwał do 23:30 i przy wolniejszych tańcach wtulał się we mnie coraz bardziej. Po jednym z takich tańców udaliśmy się więc do pokoju na długi wypoczynek, bo na śniadanie hotelowe kolejnego dnia dotarliśmy dopiero na godzinę 11:00. I co tu dużo mówić. Sami zobaczcie jak było. 


























JJ: Koszula - Next; Spodnie - Next; Buty - Peacocks; Krawat - Next

13 komentarze:

  1. Replies
    1. Było przebojowo i zupełnie inaczej :)

      Delete
  2. Jakie fantastyczne zdjecia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję. Z Twoich ust to wielki komplement, bo sama robisz fantastyczne :)

      Delete
  3. Wyglądaliście cudownie ;) Takie wesele to na pewno świetna przygoda warta zapamiętania ;) Czuć przez te zapisane kadry taką przyjemną nietypową atmosferę...

    www.MartynaG.pl

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje. Faktycznie bylo nieco nietypowo ze wzgledu na pomieszanie kulturowe I nie tylko.

      Delete
  4. wesela zawsze pozytywnie nastrajają podoba mi się kosztowanie ciasteczek...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Możesz mi uwierzyć na słowo, ze dla Kuby to tez był jeden z ulubionych punktów podczas wesela :-)

      Delete