Tuesday, 30 July 2013



Babcia tatusia umarla na krotko przed narodzinami Kuby. Bardzo ucieszyla sie na wiesc o jego przyjscia na swiat, lecz w podeszlym wieku byla i 103 lata miala, wiec Pan Bog, by komus nowe zycie dac, wzial ta Kubusiowa prababcie do nieba. Babcia byla dobra duszyczka pomagajaca wszystkim wokol. Mozna by powiedziec, ze caly swoj dobytek rozdala, zeby tylko dogodzic innym. W okolicznym kosciolku znajduja sie figury swietych przez nia ufundowane. Ksiadz ciezkie pieniadze podczas kazdej wizyty od niej dostawal, zeby tylko kosciol nie podupadl, bo wiernych jakos malo i nie ma kto za remonty zaplacic. Mimo tego, ze w podeszlym wieku byla i chodzilc z balkonikiem musiala, to pamiec do konca miala imponujaco dobra. Wszystkie sytuacje i detale pamietala, a odwiedzajacych zartami i opowiesciami raczyla. Taka to byla ta nasza prababcia siwiutenka i pomarszczona.
Kuba po raz pierwszy owiedzil groby swoich pradziadkow i czlonkow rodziny. Choc nic z tego nie rozumial i po grobach skakac chcial, to pewnie za kilkanascie lat dopiero zrozumie i na cmentarz z wlasnej woli wybrac sie zechce, by modlitw lancuszek odmowic i zapalic swiece za wszystkich rozkoszujacych sie blogoscia w niebie. 


Przystanelismy tez pod zbiorowym grobem ofiar wielkiego glodu spowodowanego zaraza ziemniaka w latach 1845 - 1849. Zaraza zostala przywleczona ze Stanow zjednoczonych i zainfekowala praktycznie wszystkie gospodarstwa rolne w Irlandii. Nie bylo by to takie straszne gdyby nie fakt, ze irlanndzcy chlopi musieli sprzedawac zboze i inne plony aby oplacic wysokie czynsze, aby zachowac dach nad glowa. W efekcie rodziny nie mialy co jesc mimo tego, ze wysprzedaly caly swoj dobytek. Jedyna pomoca byly przysylane z inych krajow darowizny, lub stolowki koscielne, na ktorych raz dziennie serwowano zupe. Pomoc tego typu mozna jednak bylo jedynie otrzymac w wiekszych miastach, a ludzie zamieszkujacy mniejsze wsie byli zdani na samych siebie. Glod i choroby zaczely zbierac straszliwe zniwo. Podczas gdy w roku 1845 Irlandie zamieszkiwalo prawie 9 milionow ludzi, to w roku 1851 juz tylko 6,5 miliona. Wielu Irlandczykow emigrowalo do USA i Wielkiej Brytanii, gdzie zupelnie od nowa musieli ulozyc sobie zycie. Bez grosz przy duszy, dachu nad glowa tulali sie od miasta do miasta by prace znalezc i rozpoczac nowy rozdzial zycia.  


Umierajaca z glodu rodzina



Legendarny statek zabierajacy ofiary zarazy

Imigranci Irlandzcy w Cork

5 komentarze:

  1. Piękna historia i jak dobrze miec takie wspomnienia o kimś bliskim - to jest takie stymulujące do bycia "bardziej" :))))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
  2. Prababcia musiałabyć wspaniałą osobą, a pamięć o niej sprawi, że dobroć nie uleci...

    ReplyDelete
  3. Wspaniale, że pamiętasz...i wspominasz...

    ReplyDelete